18.04.2016

Był sobie sweter...

Pamiętacie bluzę wuja Kajoja przerobioną przeze mnie dla Humiszaka? Tutaj możecie powspominać ze mną, ach...łezka w oku mi się zakręciła...

Niedawno wpadł mi w ręce z kolei stary sweter mojej mamy w delikatne, jasne i mieniące się pasy. Postanowiłam nadać mu nowe życie :) Uszyłam więc z niego spódniczkę mini dla Humisi.


 Do kompletu powstał komin i czapa, jednak w tej drugiej nie chciała się pokazać ;-)




A rękawy idealnie nadawały się na spodnie ;-) 



Świadomość, że mogę zrobić coś sama sprawiła mi mnóstwo frajdy! Nawet, jeśli kolejny raz uświadamiam sobie, że nie mam wybitnych zdolności krawieckich, a maszynie obrywa się kilka niemiłych słów ;-)
Został jeszcze kawałek swetra. Co by tu jeszcze?

31.03.2016

Basia: za co lubimy bardzo, a za co mniej+DIY zakładka z magnesem

Kiedyś pisałam Wam o naszym pierwszym spotkaniu z Basią i Frankiem. Było to dokładnie tutaj :) Od tego czasu nasza kolekcja się rozrosła, a wszystkie egzemplarze ze zbiorów pobliskiej biblioteki zostały przeczytane ;-) Teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że już rozumiem fenomen tych książeczek.


Przede wszystkim Basia jest normalną dziewczynką z problemami, jakie miewają rzeczywiście dzieci. Zadaje pytania, złości się, jest zazdrosna, cieszy się z drobiazgów, ma ulubioną maskotkę (Miśka Zdziśka) i przeżywa rozterki jak każde dziecko. Nie jest idealna, ale też nie jest sztuczna. I chyba dlatego skradła serce Humka. Nawet będąc dziewczynką :P


Sami z Paskudem uwielbiamy czytać dzieciakom historie o Basi i często o nich rozmawiamy, komentujemy. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki rodzice dziewczynki z nią rozmawiają: tłumaczą i starają się zrozumieć. Gdy Basia jest zła, mama mówi jej na przykład o tym, co ona czuje będąc w podobnym stanie. Mam wrażenie, że są blisko. Spędzają wspólnie dużo czasu.
Mają u mnie również duży plus za chustonoszenie, i to również przez tatę! Jednak tutaj pojawia się pierwsze ALE...
Niestety, na ilustracjach Franek jest nieprawidłowo zamotany, bowiem przodem do świata. W taki sposób nie nosi się dzieci ani w chuście, ani w nosidle, ze względu na nieodpowiednią postawę ciała, jaką wtedy przybiera dziecko. W prawidłowo zawiązanej chuście (zawsze przodem do rodzica: zarówno z przodu, jak i z tyłu), a później siedzące dzieci w nosidle z szerokim panelem między nogami, mogą być noszone bez uszczerbku na zdrowiu. Koniec wykładu o chustach :P Jak coś, to zapraszam na priv po więcej informacji :)
Kolejną rzeczą, do której muszę się przyczepić, to słownictwo dzieciaków. Nagminnie używają  słowa 'głupi', a od nich nieopatrznie Humek nauczył się nazywać wszystko 'obrzydliwym'. Jest to naturalny język dzieci i to rozumiem, ale sama wolę nie uczyć dziecka, że coś/ktoś jest 'głupie'. Pomijamy więc to słówko lub zastępujemy mniej szkodliwym ;-)
Niemniej książkę polecamy! Zwłaszcza dla momentów wybuchu śmiechu :)


Udało nam się zgromadzić kilka basiowych historyjek z czasopism (m.in. 'Mamo to ja'), więc zebraliśmy je w skoroszycie z koszulkami i w ten sposób powstaje nam całkiem nowy zbiór opowiadań.




Ostatnio w kioskach pojawiły się pojedyncze opowiadania z dodatkiem naklejek, jednak ekonomiczniej jest zainwestować w zbiorek.


Tymczasem przygotowaliśmy specjalną zakładkę do basiowej książki. Co wykorzystaliśmy?
- blok techniczny
- kolorowy papier (u nas karty od Family Portraits*)
- naklejki (nasze są transparentne, również od Family Portraits*)
- magnes (u nas recyklingowy od jakiegoś reklamowego notesu)
- kawałek tasiemki
- klej, nożyczki, linijka, ołówek i taśma dwustronna


1. Wycięliśmy z bloku długi pasek o szerokości ok. 5-6 cm:


2. Złożyliśmy na pół. Humek przyklejał kolorowe paski na taśmę dwustronną:


3. Wyrównał brzegi:


4. Wybrał i dokleił naklejki:


5. Wewnątrz, po obu stronach nakleiliśmy magnes, a pod nim złożone kawałki tasiemki. Dzięki temu można rozchylić zakładkę, pociągając lekko za wystające tasiemki:


6. Poczekaliśmy, aż klej wyschnie i gotowe! :)


*gdyby spodobało się Wam coś ze sklepiku www.familyportraits.pl, to na hasło HUMA dostaniecie 10% rabatu na produkty marki Family Portraits (czyli na większość ;-))

Tytuł: Basia
Autor: Zofia Stanecka
Wydawnictwo: Egmont

Wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką:


24.02.2016

Interaktywne czytanie i co z niego wynika

Dziś będzie duuuuużo propozycji, bo nie mogłam się oprzeć ;-)


Dacie wiarę, że ruszyła już 4 (czwarta!) edycja projektu Przygody z książką?


Dzięki wydawnictwu Babaryba opowiemy Wam o książkach, które wciągają do zabawy jak najsmaczniejsza krówka ciągutka :)

1. Naciśnij mnie, Hervé Tullet


Poznałam ją kilka lat temu, pracując z dzieciakami i do dziś pamiętam, jakie wrażenie na nich wywarła. Jest niesamowita i bardzo inspirująca! Kropki, kropki wszędzie. Trzeba je naciskać, potrząsać nimi, dmuchać, klaskać i dobrze się bawić :)
Zainspirowani kropkami postanowiliśmy zrobić eksperyment. Upuszczaliśmy krople barwnika na pierzynkę z pianki do golenia i patrzyliśmy, jak fantastycznie się mieszają z wodą:





2. Turlututu, gdzie jesteś? Hervé Tullet


O niej pisałam tutaj---> KLIK


3.Turlututu, a kuku to ja! Hervé Tullet

Wielka frajda z odnajdywania, rysowania palcem na niby czy wymawiania zaklęć.


4. Turututu na wakacjach, Hervé Tullet

Ulubiona! Poza przygodami Turlututu zawiera również karty do wypełnienia przez dziecko. Urzekły mnie tym, że nastawione są na rozwijanie twórczego myślenia, a na jego punkcie mam bzika, nie lubię szablonowych zadań. A jak dodam, że jeszcze ma naklejki, to już w ogóle kupione przez dzieciaki ;-)


5. 10 razy 10, Hervé Tullet

Przyznaję, że ta najmniej nas urzekła i chyba poczekamy aż Humek podrośnie. Wtedy pewnie bardziej do niego przemówi.


6. Kolory, Hervé Tullet

W cudowny sposób pokazuje, jak mieszają się kolory i powstają nowe barwy i ich odcienie. Niesamowicie pociąga do zabawy i eksperymentowania. Ma się ochotę od razu wyciągnąć farby i malować :) No i musieliśmy to zrobić:















7. Kliknij mnie! Salina Yoon

A co, gdyby przenieść się na chwilę do gry komputerowej? Blipek chce zwyciężyć w grze i potrzebuje pomocy. A któż lepiej to zrobi niż dzieciaki? To one potrząsną książką, by mógł wskoczyć na górę, dmuchną czy będą mu kibicować.
Humek koniecznie chciał mieć swojego Blipka, no to ma :)





To tylko kilka z popularnych ostatnio interaktywnych książek. Znacie inne tytuły? Podzielcie się z nami :)


13.02.2016

Zagrajcie i Wy!

Pamiętam swoje pierwsze MEMO. Znalazłam je pod choinką, gdy miałam kilka lat. Zapadło w mej pamięci na zawsze, bo kojarzy mi się z pięknymi wspomnieniami. Jakimi? A no takimi, że graliśmy w nie całą rodziną i wszyscy mieliśmy frajdę. Pamiętam te emocje, rywalizację, wybuchy śmiechu i dopingowanie się nawzajem. To właśnie dzięki tej grze mogliśmy wszyscy usiąść przy stole i po prostu grać: mama, tata, siostra, brat i ja.
I teraz, gdy Humek podrósł na tyle, by również grać, cieszę się jak szalona!
Najpierw sami stworzyliśmy własną wersję, wykorzystując wydruki od Digital Paper oraz sklejkowe kółka od the MINI art:




A później mieliśmy okazję przetestować MEMORY na 3 sposoby od Kapitana Nauki (wydawnictwo Edgard) i przepadliśmy!


Karty zaskoczyły mnie swoją wielkością, bo są duże (11x11cm). Nie wiem dlaczego, ale spodziewałam się maluszków ;-) Dzięki temu małe rączki z łatwością nimi manipulują.


W oko wpadły mi ilustracje zwierząt. Są niby proste, ale specyficzne i takie... nieoczywiste.


No i kupiły mnie swoją uniwersalnością. Bo nie wiem, czy wiecie, ale mam bzika na punkcie wielozadaniowości przedmiotów ;) 
Memo jest odpowiednie dla dzieci 2+, 4+ i 6+. Dlaczego?
Bo ma stopniowane poziomy trudności. Każdy wariant gry skupia się na ćwiczeniu innej umiejętności:
2+ pamięć: tradycyjna wersja gry: zapamiętujemy, gdzie leży drugi element z pary


4+ spostrzegawczość: szukamy, czym różnią się ilustracje w danej parze (w każdej są 3 różnice)


6+ refleks: jako pierwsi znajdujemy wszystkie trzy różnice


Spędziliśmy z grą wiele ciekawych chwil, dlatego polecamy jak najbardziej!




Do wyboru, obok wersji "Zwierzyniec" jest również wariant "Co robimy".

A do jutra TUTAJ możecie je kupić z 20% rabatem!


Dobrej zabawy!