27.12.2016

Świąteczne książeczki 2016

Dziś kilka słów o tegorocznych świątecznych książeczkach. Rok temu nasza kolekcja wyglądała tak: KLIK :) Wróciliśmy i tym razem do tamtych pozycji, ale mamy również nowości.


Boże Narodzenie w Bullerbyn Astrid Lindgren, Ilon Wikland


Gratka dla fanów twórczości Astrid Lindgren. Ja jestem zachwycona! Pełna ciepła opowieść o świętach, przygotowaniach do nich i rozmaitych tradycjach bożonarodzeniowych. A przy tym z humorem, jak to na Astrid przystało :) Z wielką przyjemnością czytaliśmy ją dzieciom. Mieliśmy przy tym okazję do porównań i rozmów o świętach.
Spójrzcie również na te ilustracje. Czyż nie są urocze?




Elmer's Christmas David Mc Kee


Nasz ukochany słoń w kratkę w świątecznym wydaniu :) Niestety, w Polsce ta część przygód Elmera nie jest jeszcze dostępna. Miejmy nadzieję, że na kolejne święta już będzie ;-) Nasz egzemplarz przyleciał z USA, a cioci i wujkowi baaaardzo za niego dziękujemy :) Rodzicie mieli frajdę w przekładaniu na ojczysty język, dzięki czemu mieli okazję sprawdzić swoje umiejętności językowe. Udaje się również przemycać pojedyncze słówka. 
Tym razem Elmer opiekuje się gromadką małych słoni, które nie mogą doczekać się wizyty 'Papa Red'. Wspólne bawią się na śniegu, przynoszą i dekorują choinkę, a potem z ukrycia obserwują Mikołaja. Mamy słabość do tego słonia, więc nie jesteśmy obiektywni w opiniowaniu ;-)





Boże Narodzenie, obrazki dla maluchów

Pisałam o niej w ubiegłym roku, jednak mam wrażenie, że jej nie doceniałam. Teraz, gdy dzieci nieco podrosły, spędzają nad tą książeczką naprawdę sporo czasu. Wspólnie oglądają, Humek opowiada siostrze, co się dzieje na obrazkach, a ona pokazuje paluszkami. Sama wyszukuje również ulubione choinki, mikołajów i dzidzie :) Rozczula mnie widok tych ich wspólnych chwil. Dla mnie osobiście atutem tej pozycji jest to, że nawiązuje do biblijnych wydarzeń i przedstawia historię Maryi i Józefa. Jeszcze raz więc polecam tę książeczkę Waszej uwadze.



Ciekawa jestem, co ciekawego znalazło się w Waszych świątecznych biblioteczkach. Podzielcie się proszę! :)

Wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką.

 
Huma

21.12.2016

O tym, jak uczę się fotografować.

Hej, hej!
Kiedy zakładałam tego bloga, miał być jedynie dziennikiem moich hendmejdowych poczynań. Nie przywiązywałam wtedy wagi do jakości zdjęć: miały jedynie dokumentować to, co wyszło spod moich rąk.
Miałam wtedy zwykłą kompaktówkę i to nią na automacie cykałam fotki. 



Z czasem zaczęłam starać się robić coraz lepsze zdjęcia, a gdy miał urodzić się Humek, namówiłam Paskuda na zakup lustrzanki. Nie chciał się zgodzić, dacie wiarę? Ale szybko przyznał mi rację. Miałam wtedy wyobrażenie, że aparat sam zrobi dobre fotki. Różnica oczywiście była, ale... dopiero wszystko się zaczęło.
Zdjęcia robiłam oczywiście trybem automatycznym.


Później nauczyłam się dodawać do tych automatycznych ustawień drobne modyfikacje. Byłam tak sprytna, że podciągałam korektę ekspozycji, dzięki czemu zdjęcia były jaśniejsze.

Humek stał się moim obiektem doświadczalnym i ówczesnym kitowym obiektywem zafotografowywałam go w każdej wolniejszej chwili.


Gdy miał niespełna rok, pod choinką znalazłam upragniony obiektyw 50mm! Cóż za radość! I nauka nowego, bo nagle trzeba sporo się nabiegać ;-) Wiele zawdzięczam Magdzie, bo to ona podpowiedziała Paskudowi, z czego się ucieszę i udzieliła mi pierwszych cennych wskazówek :)


I przez długi czas tak sobie cykałam tą 50-tką na bezpiecznym gruncie automatycznych ustawień ;-)


Na początku tego roku trafiłam do Waldka i to wtedy wrzuciłam tryb manualny. Otworzyły się przede mną nowe możliwości.


Przestałam bać się aparatu i wybierania prostszego rozwiązania, czyli cykania telefonem.
Cały czas się uczę i cenię sobie wszelkie wskazówki.
Niedawno odkryłam lekcje fotografii autorstwa Jest Rudo i dzielnie studiuję, żeby doskonalić swój warsztat. Przemawia do mnie ta Ruda, bo prostym językiem tłumaczy co i jak :) Oprócz tego zadaje ćwiczenia do wykonania i przygotowuje gotowe do druku ściągi z najważniejszymi zagadnieniami. Jeśli więc ktoś potrzebuje kopniaka, żeby wyjść poza bezpieczną strefę automatycznego cykania, to polecam zerknąć na wspomniane lekcje fotografii.
Pokażę Wam kilka moich ostatnich zdjęć. I choć zdaję sobie sprawę, że nie są idealne, to dla mnie są dokumentacją drogi, jaką przeszłam. Kolejnym etapem będzie nauka obróbki zdjęć ;-)








Ciepło Was pozdrawiam w ten przedświąteczny czas i życzę Wam pięknych fotek, które potem wylądują w albumach :)

Huma

05.12.2016

Adwent 2016

Jestem do tyłu z pokazywaniem, co tam u nas... I choć sporo się dzieje, to jakoś pisanie na blogu trudniej mi przychodzi. Na bieżąco możecie nas podglądać na Instagramie :)

Adwent rozpoczął się 27 listopada i muszę przyznać, że udało nam się na czas do niego przygotować.
Powstał kalendarz adwentowy, który początkowo miał być dla dzieciaków, jednak przez Mamarak musiałam zmienić plany. Dlaczego? Bo ona udostępniła cudowny kalendarz do wydruku i taki też otrzymały dzieciaki. Ten więc trafił się Paskudowi. Umieściłam w nim miłe słowa dla niego, sporo zadań z propozycji Marleny z Małżeństwo-mamy się i kilka tajemnic ;-) Użyłam głównie kart od Family Portraits.






Nie mogło się też obyć bez grudniownika. Od kilku lat mi towarzyszy w grudniu album/notes na zapiski codziennych drobnostek i przygotowań do świąt.





Tym razem nie robiłam go od podstaw, a wykorzystałam biały album od Family Portraits. Pragnęłam złotego, ale chwilowo był niedostępny i sięgnęłam po biały. Ale złoty znów jest w sklepie, gdyby ktoś z Was chciał się skusić na niego i umieścić w nim świąteczne fotki. Pamiętajcie, że na hsło HUMA macie 10% rabatu :)


Obym go teraz ładnie wypełniła :)
 
Dobrego przedświątecznego czasu dla Was!
Huma

19.11.2016

Słoń w autobusie?

Czy to możliwe, żeby słoń jechał autobusem?


Foka prowadziła taksówkę, wieloryb jechał na rowerze, świnia na deskorolce, a żyrafa leciała samolotem?



Odpowiedzi na te pytania znaleźć można w nowej pozycji wydawnictwa Prószyński i S-ka. Autorka, Patricia Cleveland-Peck, w zabawny sposób przedstawia, co by było gdyby zwierzęta podróżowały różnymi środkami transportu. Rymowany tekst jest przystępny dla młodego odbiorcy, a zawarty w nim absurd zachęca do rozwijania wyobraźni. Jest to doskonała okazja do poznawania zarówno zwierząt, jak i środków transportu. Można płynnie wyjść poza ramy książki i puścić wodze fantazji, wymyślając inne zwierzęta w nowych środkach transportu :)



Na uwagę zasługują również ciekawe ilustracje Davida Tazzymana, obok których nie można przejść obojętnie.



Przyznam szczerze, że po pierwszym przeczytaniu czułam niedosyt. Miałam wrażenie, że tekst ma wydźwięk negatywny, bo przecież nie pozwala się tu słoniowi jechać autobusem, powołując się na jego wymiary:
Słoń w autobusie? Nie, nie ma mowy!
Gdy wsiądzie olbrzym, zamęt gotowy!
Bo szary kolos ma wielki zad –
Czy po siedzeniach zostanie ślad?

Podobnie jest z innymi zwierzętami. Autorka daje im do zrozumienia, że nie mogą podróżować tak, jak ludzie. Przy kolejnych podejściach do książki zauważyłam, że dzieciaki inaczej to odbierają. Dla nich jest to forma żartu, ale też wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje.


Moim zdaniem książka może być wspaniałą podstawą do dalszej zabawy i poznawania.



Autor: Patricia Cleveland-Peck
Ilustracje:  David Tazzyman
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 

Wpis powstał w ramach projektu 'Przygody z książką':



24.09.2016

A Ty masz już swoją TchiboCard?

Wszystko zaczęło się od scrapoholizmu... A zaraz za nim scarapozakupoholizmu. Bo przecież żadna scraperka nie przejdzie obojętnie obok promocji na przydasie. Było to kilka lat temu, a ja nie mogłam nie zamówić taśm, trymera, kolorowych kopert i innych dodatków. Sklep Tchibo spisał się wtedy na medal, a ja zostałam jego stałą klientką. Często do niego zaglądam i poluję na promocje ;-) Nie tylko te scrapowe!
I gdy nadarzyła się okazja, by zostać ambasadorką marki, nie mogłam odmówić.


Na dzień dobry dostałam kawę za 1zł, torbę na zakupy i zniżki. Skorzystałam od razu i kupiłam Humisi kurtkę na jesień ;)
Oprócz tego dostałam paczkę ambasadora, która baaaaardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Najpierw rozmiarem:


A potem zawartością:



W środku znaleźliśmy:

1. Radio łazienkowe odporne na zachlapania, z czujnikiem ruchu. Planuję wykorzystać je w kuchni :)


2. Karafkę 0,75l z aromatyzatorem na owoce i zioła:


Humisia od razu ją zgarnęła:


3. Tortownicę z pokrywką wyposażoną w uchwyt do przenoszenia:


4. Ogromną nieprzemakalną matę piknikową:


i pudełko, które na pewno wykorzystamy :)



Wy też możecie zostać ambasadorem TchiboCard. Co można zyskać?
- Darmowa dostawa każdego zamówienia
- Dedykowane oferty tylko dla Klubowiczów
- Zbierasz Ziarna Tchibo - za każde wydane 1 zł, otrzymujesz 1 Ziarno
- Zniżki nawet do 75% z Ziarnami Tchibo

 Jak to działa?


Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.
 Jeśli nie macie okazji wybrać się do sklepu Tchibo, wystarczy zapisać się on-line TUTAJ.

Pozdrawiam,
Huma

p.s. W ten weekend w Tchibo promocja -25% ;-)