No tak, zaczęło się od tego, że całkiem niedawno Paskud zapytał, czy nie zechciałabym zostać Panią Paskudową, no i się zgodziłam, a co!;) W związku z tym wzięłam w obroty taki smutny czarny kalendarz, któremu nadałam nową szatę. Nie chciałam cukierkowych różowych kolorów, więc postawiłam na delikatny zieleń z napisami (identyczny egzemplarz jest do wygrania w moim candy):
Od jakiegoś czasu też łaził za mną arbuz, no i dałam mu szansę;) Krzywy jak nie wiem, ale nie widać, prawda?;P
