22.06.2016

O muchach słów kilka

Sezon na muchy rozpoczęty. Na pewno to odczuliście. Zwłaszcza, jeśli tak jak my, mieszkacie na wsi ;-) Właśnie z tego względu postanowiliśmy trochę oswoić temat much. Hitem jest więc u nas piosenka Mucha w mucholocie:

Ale oprócz piosenki, zawitała też do nas książeczka o niezwykłej musze Fefe.


Otóż mucha ta jest wyjątkowa! Nie wiem, czy wiecie, ale ona jest strażaczką, jeździ autem, bierze udział w wyścigach, śpiewa, ucieka przed psami, a nawet wcina krówkę ciągutkę! Przeżywa moc ciekawych przygód, podczas których możemy jej towarzyszyć.


I to dosłownie! Książeczka napisana jest w taki sposób, by zachęcić dzieciaki do ćwiczeń logopedycznych. Bo mogą razem z muchą jechać wozem strażackim, śmiać się w głos, mlaskać, odklejać przyklejony cukierek, cmokać czy robić dziwne miny.






Autorka zawarła również wskazówki dla rodziców, by wiedzieli, jak prawidłowo wykonywać poszczególne ćwiczenia:


Niesamowite jest to, że nawet się nie orientujemy, kiedy wykonaliśmy z dzieciakami kawał dobrej roboty ;-)
No i te ilustracje! Ja je uwielbiam! Czyż nie są urocze?




Tytuł: Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci
Autor: Marta Galewska-Kustra
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Postanowiliśmy również wyżyć się artystycznie w temacie muszym i urządziliśmy sobie... z resztą sami zobaczcie :)







Ależ to była frajda! Wszyscy upaćkani, włącznie z psem :) Dobrze, że farby sama zrobiłam (mąka+woda+barwnik spożywczy)

A jak tam u Was w temacie much? ;-)

Wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką:


Huma

3.06.2016

Podróżny zestaw książkowy, część 2

Hej, hej!
Dziś chcemy Wam opowiedzieć o tym, co spakowaliśmy do walizki na wakacyjny wyjazd nad morze. Jakie książki zabraliśmy poprzednim razem na wyprawę, możecie przeczytać w TYM wpisie.

Głównym kryterium przy pakowaniu było, by było mało dźwigania, sporo czytania i by zarówno Humiszak jak i Humisia wynieśli coś dla siebie.

Padło więc na takie tytuły:


1. Mam oko na litery, A. D. Mizielińscy, wyd. Dwie Siostry


Pozycja, którą oboje bardzo lubią. Pełna ilustracji, drobnych rysunków i wydarzeń. Można przy niej wymyślać własne historie, opowiadać, co się dzieje na obrazku czy wyszukiwać słowa na daną literę. Przyznaję, że i my, dorośli mamy przy jej czytaniu niezłą frajdę! Postaci robią zabawne rzeczy, zwierzęta zajmują się ludzkimi czynnościami i jeśli po nią sięgniecie, czeka Was mnóstwo zaskoczeń :) Książka dobra na długie godziny dla dzieci w różnym wieku, myślę że z roczniakami już można zacząć jej studiowanie :)



2. Jeden, dwa, trzy... Z. Dmitroca, wyd. Egmont


Urzekła nas ta książeczka! Na każdej stronie są otworki, w których świetnie odnajdują się małe paluszki. Kartonowe strony nie ulegną intensywnemu eksploatowaniu. A smaczku dodają zabawne wierszyki kolejnych liczbach. Humisia cieszy się ze strojenia min i wystawiania paluszków przez otwory i poznawania zwierzątek, a Humek dzielnie liczy zwierzaki-otworaki. Jeśli gdzieś na nią wpadniecie (my znaleźliśmy w Biedronce), to nie wahajcie się ani minuty :)



3. Mój dzień (Moja pierwsza encyklopedia), wyd. Wilga


Przeogromny zbiór wiedzy! Porusza mnóstwo tematów bliskich dziecku: począwszy od budowy ciała, emocji, poprzez pory dnia, wykonywane czynności, po rozmaite miejsca, zawody czy mapy. Przyjazne obrazki, podpisy i ciekawostki w jednym. Z tej serii ukazały się również Pojazdy i Zwierzęta. Polecamy!





4. Figle i psoty Kaktusa i Skloty, A. Gadzińska, wyd. Skrzat


To druga część przygód niesfornej Skloty autorstwa naszej sąsiadki ;-) O pierwszej przeczytacie TUTAJ. Humek wreszcie do niej dorósł i możemy się zaczytywać, wspólnie śmiać z przygód bohaterki, a przy okazji poznawać trudniejsze słownictwo, które Agnieszka zgrabnie przemyca ;-) Kolejne części czekają w kolejce, a Was zachęcamy do zaznajomienia ze Sklotą.


5. Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości, U. Stark, Ch. Ramel, wyd. Zakamarki


Zaskoczyła mnie ta pozycja. Temat dziecięcych emocji jest dla mnie bardzo ważny, dlatego zwróciłam na nią uwagę. Spodziewałam się infantylnych wierszyków, a tymczasem otrzymałam zbiór takich, które w ciekawy sposób poruszają temat uczuć, emocji, odczuwania złości, radości, bólu, tęsknoty, empatii... Poza tym składają się one w jedną opowieść, więc można śledzić kolejne losy bohaterów. Cudne ilustracje dodają smaczku, bo czyż ten cynamonowy lok nie jest uroczy? :)





Wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką:


A jakie książki Wy zabieracie ze sobą na wyjazdy?




Huma





12.05.2016

Blisko(s)twory!

Wszystko zaczęło się w październiku 2014 roku...to wtedy wymyśliłam Bliskopad, jako projekt, który miał pogłębić moją więź z Humiszakiem w ostatnich dniach jego jedynactwa. Nie spodziewałam się, że tyle osób zainteresuje i zachęci do wspólnej zabawy. 

Rok później nie mogło obyć się bez kolejnej edycji Bliskopada. Tym razem jeszcze więcej rodziców włączyło się w akcję, a oprócz tego fantastyczni sponsorzy nagród. Ten czas dał mi wielką satysfakcję, bo udało się poruszyć taką liczbę osób! Jestem wdzięczna, że spotykam cudownych ludzi, Was :). 

Dlaczego o tym wspominam?
Bo oto przed nami kolejny, siostrzany projekt z widokiem na wspólną zabawę. I nie tylko!


Głównym celem jest zabawa z dziećmi, spędzanie wspólnie czasu, bycie blisko. Ale także zachowanie tych pięknych chwil na dłużej. Tym razem uczestnicy przez 4 tygodnie otrzymują zestawy tematyczne, w których znajdują się pomysły na zabawy, karty pracy i karty do wykorzystania w albumie. Oprócz tego nasze wskazówki i mobilizację do tworzenia. Piszę w liczbie mnogiej, gdyż obok mnie, projekt współtworzy Mira (jej blog tutaj-> KLIK), która daje mi kopa mobilizacyjnego, tworzy oprawę graficzną naszych kart i cierpliwie komentuje pomysły oraz Paweł, nasza złota rączka techniczna ;-)

Na bieżąco informujemy o wszystkim na facebooku, TUTAJ, a zapisy (do jutra!) TUTAJ. Przy zapisaniu otrzymacie pierwszy pakiet na rozgrzewkę wraz ze wskazówkami.

A tymczasem zobaczcie, co już zdążyliśmy stworzyć w ramach projektu:

Stwory, tzn. Bliskostwory :)







i album:



To co, dołączycie? :)

Huma

18.04.2016

Był sobie sweter...

Pamiętacie bluzę wuja Kajoja przerobioną przeze mnie dla Humiszaka? Tutaj możecie powspominać ze mną, ach...łezka w oku mi się zakręciła...

Niedawno wpadł mi w ręce z kolei stary sweter mojej mamy w delikatne, jasne i mieniące się pasy. Postanowiłam nadać mu nowe życie :) Uszyłam więc z niego spódniczkę mini dla Humisi.


 Do kompletu powstał komin i czapa, jednak w tej drugiej nie chciała się pokazać ;-)




A rękawy idealnie nadawały się na spodnie ;-) 



Świadomość, że mogę zrobić coś sama sprawiła mi mnóstwo frajdy! Nawet, jeśli kolejny raz uświadamiam sobie, że nie mam wybitnych zdolności krawieckich, a maszynie obrywa się kilka niemiłych słów ;-)
Został jeszcze kawałek swetra. Co by tu jeszcze?