17.01.2014

Na poprawę humoru

Jest nieciekawy humor? Mam na to receptę! I mogę ją zrealizować sama, a nie męczyć Paskuda, czy to odpowiednia odpłatność, dawka czy refundacja :P
Wystarczą:
-roześmiana fota Humiszaka
-papier 'z energią', tym razem ScrapAndMe :)
-farby
-chwila czasu (ja i tak na raty robię, żeby farba wyschła, choć i tak suszarka do włosów mieszka już w biurku ;-))
-i działam!


i tym scrapem inspiruję dziś na blogu ScrapAndMe :)

13.01.2014

O tym, jak się brudziłam

W piątek wieczorem z zapałem oglądałam, jak Piekielna Owca prowadzi pierwsze internetowe warsztaty na żywo:) I choć materiały miałam przygotowane, to tak pochłonęło mnie podziwianie jej pracy, że ja podziałałam dopiero trochę później:)

I co z tego wyszło? A no to:



I choć z mediami miałam już do czynienia, to te warsztaty bardzo mnie otworzyły i za to jestem Oldze wdzięczna :)
Stwierdzam tylko, że mam za mało kwiatków;-) haha, nie sądziłam, że to kiedykolwiek powiem :)

12.01.2014

Nasza perspektywa

No i 8 (!) tydzień projektu SAMO SIĘ przechodzi do historii... 'Z innej perspektywy' tym razem patrzyliśmy, a było to tak:

1. Humiszak postanowił sprawdzić, jak wygląda dom z różnych miejsc:
-z szuflady ( to tylko ta w pokoju, tę kuchenną też opanował, ale nie zdążyłam z aparatem;-))


- z pudła na klocki:



- zaraz potem z ławy:


- ze zmywarki:


- no i ze schodów:



Tak więc wiecie: mam fitness za darmochę ;-)

2. Żeby zmienić punkt patrzenia, bawiliśmy się w chowanego-świetna sprawa!




3. Dzielnie ćwiczyliśmy pojęcia określające położenie przedmiotów w przestrzeni:
- pod




- w środku



- na


4. Humiszak pooglądał świat z perspektywy ramion taty:)
-latał samolotem:


- i podróżował 'na barana':



5. Wyczytałam, że dzieci w wieku Humiszaka powinny zauważyć, że coś jest nie tak w takiej sytuacji:



Jednak nasze dziecię najwyraźniej jeszcze uważa, że to całkiem normalne zachowanie;P

6. Naszą perspektywę potraktowaliśmy również tak, żeby spojrzeć na zwykłe przedmioty nieco inaczej i tym sposobem genialną wręcz zabawką okazał się ... wałek do ciasta! Wiecie, ile można z nim zrobić?
Gonić, turlać, obracać, słuchać, jakie wydaje dźwięki, szurać nim po podłodze, przekładać z ręki do ręki, wydobywać spod łóżka, kręcić, oglądać, puszczać w obroty (lub ze zjeżdżalni), i wiele więcej! :)




7. Natomiast hitem okazała się zamiana ról: Humiszak dyrygował rodzicami! Grał na instrumentach, a my tańczyliśmy wtedy, gdy to robił:))) Gdy przestawał, my się zatrzymywaliśmy :) Mieliśmy przy tym mnóstwo frajdy, a przy okazji kolejne kalorie poszły w niepamięć ;-)






Uff, się napracowaliśmy!

8.01.2014

tym razem dla chłopca

Kolejny albumik z opcją ciążową, czyli miejscem na fotografie usg oraz notatki :)





Bazy, sprężynki i tekturki 'the MINI art' :)

Huma

7.01.2014

Jeszcze kawałek grudnia

Jakoś wcześniej nie pokazałam swojego grudniownika. Bo jakże to tak go nie mieć... w tym roku będą w nim tylko zdjęcia, na więcej czasu nie było...


Oczywiście przeszedł standardowe testy wytrzymałościowe wykonane przez znawcę tematu: Humiaszaka ;-)





A tutaj moje wcześniejsze grudniowniki: 2013 i 2012 :)

Huma

5.01.2014

Humiszaku, starzejesz się! ;-)

Ja tak sobie żartuję w tytule, ale wcale mi nie jest do żartów. Bardzo przeżywam to, że mój mały chłopiec ma już za sobą 12 miesięcy... Ciągle powracam do tamtego pamiętnego dnia i chyba powracać będę zawsze (tak mi się przynajmniej wydaje:)). Tyle się zmieniło przez ten rok!
Starałam się dzielnie łapać chwile i kolejne miesiące życia naszego urwisa. Zrobiłam ogromną ilość zdjęć, a tutaj ich maleńki wycinek. Rok w jednym:


Buziaki od nas!
Huma

Piłki, piłki widzę ;-)

Po dniu pełnym wrażeń (roczkowych!) przybywam z relacją z kolejnego etapu projektu SAMO SIĘ. Tym razem temat brzmiał: 'A piłka się toczy'. Przyznam, że pomysłów miałam sporo, jednak nie wszystkie udało się zrealizować przez to zamieszanie. Ale do rzeczy:

1. Na początek zebraliśmy kolekcję posiadanych piłek (w trakcie tego etapu kolekcja się powiększyła, więc aktualny stan jest już inny;-))


2. Humiszak dojrzał również piłki na choince dziadków i próbował (z sukcesem!) je sobie przywłaszczyć:


3. Jeśli już o bombkach mowa, świetnie bawiło nam się taką styropianową do ozdabiania. Turlaną w jego kierunku gagatek próbował łapać, a nawet odrzucać. Do momentu, gdy postanowił ją wypróbować również smakowo (dowód na zdjęciu ;-)). Musieliśmy więc skończyć taką zabawę.


4. Inaczej sprawa się miała z plastykową przezroczystą. Wzbudzała nie małe zainteresowanie. Zwłaszcza, że do środka można wkładać przeróżne przedmioty:



5. Świetnie sprawdziły się również małe gumowe piłeczki i przyznam, że towarzyszyły nam praktycznie cały czas (nawet w podróż przez Polskę jechały z nami i zabawiały maludę w aucie). Syncio rzucał je sobie po pokoju, gonił, łapał, rzucał za siebie nad ramionami (!), przenosił w zębach, wkładał do pojemników, wypatrywał pod łóżkiem, razem z nimi obserwował świat przez szybę, no i obowiązkowo zabierał do kąpieli. Hit hitów! :)





6. Wiele frajdy sprawiała również piłeczka z otworami. Małe łapki łatwo ją mogą złapać, a delikatny dźwięk, jaki wydaje zachęca do śledzenia wzrokiem i podążania za nią:


7. Humiszak miał okazję pobawić się w kulkach, zobaczcie tę radochę!






8. Pokusiłam się też o samodzielne uszycie piłki i oto jest! A radość w oczach i zainteresowanie maludy są najlepszym motywatorem do działań:)))




To by było tyle;-)

Idę podsumowywać rok naszego smyka i jeszcze tu dziś wrócę :)